Nasze cztery kąty

Prosiliście o więcej zdjęć kuchni. Jak tylko będę miała więcej czasu, to ją sfotografuję. Na razie takie małe migawki z naszej przestrzeni życiowej:

To fragment mojego pokoju. 

Salon
Część przedpokoju. 
Etażerka retro z odzysku
Migawki z kuchni

Migawki z kichni

Share:

WIP i woreczki zero waste

Uważam się za osobę oszczędną. Staram się gospodarować pieniędzmi i dobrami, którymi dysponuję w sposób zrównoważony i planuję (np. posiłki) naprzód. 
Segreguję odpady - pod zlewem mam kosz na śmieci zmieszane, papier i plastik. Oprócz tego mam worek na szkło. Planuję na wiosnę kompostownik. 

Chciałam zrobić porządek w ubraniach, ale po otwarciu szafy okazało się, że po poprzednich porządkach (ubrania oddałam na cele charytatywne, niestety sklep z tymi ubraniami splajtował), nie ma czego wyrzucać. Stare t-shirty idą na szmatki albo po odcięciu rękawów na ręczniki-turbany do włosów. W ogóle ubrań nie mam wcale dużo. Butów także (z kapciami to 12 par na wszystkie pory roku). 

Każdą rzecz wykorzystuję maksymalnie. Nawet opakowania plastikowe z sałatki greckiej myję i chowam, bo może przyjdzie mi komuś coś nasypać/nalać/zapakować i będzie w co. Przeważnie z rodziną stosujemy wymianę talerzy z kołoczami i in. W ten sposób mam do oddania talerzyk i duży talerz. 
Lunchboxów nie mam, ale mam pojemniki, bez których nie wyobrażam sobie spakowania jedzenia do pracy. 

W imię minimalizowania ilości jednorazówek od lat używam lnianych toreb na zakupy. Niedawno przeczytałam o woreczkach, które właściwie samemu można sobie uszyć. Wyciągnęłam więc moją starą maszynę, oczywiście chwilę trwało, zanim zajarzyłam czemu nici mi się plączą, ale potem jakoś poszło i ze starej tiulowej podszewki od sukni ślubnej uszyłam woreczek, który niemal nic nie waży. Uszyłam także dość duży worek na chleb z (chyba) bawełny. 




Na obiad mieliśmy zerowaste'ową pizzę - jako sosu użyłam wczorajszego sosu pomidorowego z obiadu. Taka domowa pizza jest o wiele smaczniejsza niż kupna - no i można pofantazjować ze składnikami. 


Odkryłam w mieście również sklep, w którym można kupić na wagę artykuły do własnych woreczków i pojemników. Jak tylko wyjem zapasy, to idę na łowy! 

Z szydełkowego pola walki: zaczęłam w zeszłym roku i... utknęłam. Odłożyłam na trzy miesiące robótkę. To będzie długa ale wąska zazdrostka do okienka w drzwiach wejściowych. 

 
Wracając do less waste/zero waste - co jakiś czas wracam do kosmetyków naturalnych, które mogę zrobić z tego, co mam w kuchni. Peeling z kawy to klasyka gatunku! Myłam już twarz pastą z mielonych migdałów (i chyba do tego wrócę), a od kilku dni myję zęby pastą z sody i oleju kokosowego. Wyparzyłam wymyte skorupki jaj i zmielę je na proszek do mycia a la cif. Chciałabym zacząć myć włosy metodą "no poo", ale jednak mam obawy, czy nie będę wyglądała przez kilka tygodni jak menel. 

Kiedy wykończę wszystkie myjki, chciałabym kupić szczotkę bambusową do mycia naczyń i uszyć myjki z worka jutowego. Tak samo z płatkami kosmetycznymi - kiedy je wykończę uszyję sobie bawełniane płatki wielorazowe (do prania). Od lat używam do osuszania twarzy pociętych na cztery pieluch tetrowych. 

Kiedy mogę coś zaprenumerować w e-sklepie czy e-kiosku, robię to, właśnie na wzgląd na oszczędność papieru. 
Chętnie także wróciłabym do szklanych buteleczek na leki, ale moje leki są w blistrach :/ No i do opakowań papierowych. Lubimy w domu dania garmażeryjne, ale niekiedy ciężko je kupić bez plastiku, a niekiedy po prostu nie chce się człowiekowi (człowieczycy) stać przy garach. Chociaż naprawdę lubię gotować. 

Tak więc - chyba jak do tej pory, będę się ograniczała w kupowaniu dupersztyców, jedzenie tylko z listą i tyle, ile zjemy, no i żadnych foliówek! 

Dobrej niedzieli życzę :*
Share:

Prosta girlanda szydełkowa



Zrobiłam ją w jedno popołudnie. Od razu wyprasowałam i przywiesiłam nad pokój dziecka. Na jednym ze zdjęć uchwyciłam mistrza drugiego (pierwszego) planu - kwiatka ;)
Girlanda wisi nad dziecięcym pokojem

Dzisiaj "szalałam" w kuchni. Na obiad zrobiłam placki kartoflane z wczorajszym sosem chrzanowym, a na podwieczorek całą masę bułeczek cynamonowych. 



Share:

Kuchnia retro i Pêle-mêle

Uwielbiam klimat rustykalny. Wcielam go w domowe życie dodatkami. Tu coś wyciągniętego z szopki, tam coś z pchlego targu. 

Kupiłam siatkę heksagonalną i zrobiłam pêle-mêle. Oryginalnie to było okienko z chlewika, po mojej decoupage'owej interwencji stało się ramką do zdjęć, a w ubiegły weekend po zdjęciu szybek i założeniu siatki zyskało nowe życie. 

Pêle-mêle


W mojej kuchni również króluje klimat retro: uwielbiam biel, emalię, ceramikę z Bolesławca oraz stare, przedwojenne pojemniki. Do tego kwiaty i zioła. Maryjka i Jezus oraz krzyżyk są stare, przedwojenne; to pamiątka rodzinna. 


Jak się Wam podoba? Jeśli jesteście ciekawi dalszych fragmentów kuchni, piszcie :)
Share:

Okrągła poduszka szydełkowa

Na wiosnę zrobiłam wymarzoną okrągłą poduszkę. Przy okazji nauczyłam się nowych sztuczek :)



Teraz powolutku dłubię girlandę. Mam już elementy, tylko muszę połączyć i zaprasować. 
Mam od synka zamówienie na dream catcher (nawet wykonał prosty projekt). Chciałabym też wyszydełkować wiązania do firanek (takie), oraz ogromny dream catcher nad łóżko (taki). W tym roku chciałabym jeszcze zacząć listonoszkę, do której mam podszewkę i detale. 
Share:

Torba na zakupy

Zdjęcia robione w pełnym słońcu między kopaniem w ogródku, a... kopaniem w ogródku ;) 
Miałam stare plastikowe uchwyty, które dość długo czekały na swoją kolej. Wiedziałam, że to musi być coś szydełkowego i coś z elementów. I tak powstała ta torba. Z resztek. Jedna strona bardzie niebieska, druga odrobinę bardziej brązowa. 
Torba już przeszła pierwsze testy i fajnie się sprawdza :)



Share:

Kocyk w barwach natury

Lubię proste wzory, oraz kolory przechodzące w siebie. Szczególnie upodobałam sobie jesienną paletę barw, pełną przebarwień od zgniłozielonych przez różnorakie żółcie do brunatne liście buku. 
Koc giant granny jest dość duży, tak że można się okryć w chłodne wieczory. Wykończyłam moim ulubionym wzorem w wachlarze z pikotkami.



Share:

Szydełkowe poduszki

Lubię żywe kolory. Postanowiłam naszej szarej rogówce podarować odrobinę koloru i obszydełkowałam wszystkie jaski. Zrobiłam cztery wesołe jasieczki, które czekają na młodszego braciszka - okrągła poduszeczkę, która aktualnie dziergam.  
Na razie jaśki prezentują się następująco: 





Share:

Kocyk granny square

W pierwszym poście pokazuję moją jak dotychczas największą robótkę. Jest nią kocyk z elementów "granny square" zrobiony dla mojego synka. 

Kocyk jest naprawdę duży, mierzy niemal dwa metry na metr dwadzieścia. A poszło na niego 9 motków włóczki - po dwa z każdego koloru niebieskiego i aż trzy białe. 

Po raz pierwszy robiłam coś tak dużego. Machanie szydełkiem niesamowicie mnie odprężało, a robienie kwadracików i patrzenie jak przybywają napawało mnie wielkim optymizmem. Ile jest kwadracików? 432, po 72 z każdego koloru, a wymiary to 16x27 kwadratów.

Wczoraj kocyk uprasowałam i jest jeszcze milszy w dotyku i ładnie się układa. 


Share:

Kolorowa szydełkowa firanka

Chociaż lubię białe, eleganckie firanki, to do mojego eklektycznego wnętrza bardzo pasują różnego rodzaju szydełkowe ozdoby. Zdecydowałam się zrobić coś totalnie odjazdowego i po obejrzeniu wzorów na Pintereście i w gazetach, zabrałam się za szydełkową firankę do pokoju. Wyszło bardzo kolorowo i jestem zadowolona z osiągniętego rezultatu. 


Share: