1000 rzeczy mniej w 2021 roku

1000 rzeczy mniej w 2021 roku. Wydaje się nieprawdopodobne, prawda? Tysiąc. Nie dwie, nie osiemdziesiąt. Cała masa!

Helena, pomysłodawczyni wyzwania, zarazem autorka bloga i insta "Rozsądny minimalizm" dowodzi, że można. A w wyzwaniu po raz kolejny bierze udział duża grupa początkujących minimalistów. 

Przyłączyłam się i ja. Pomyślałam: eee, przepatrzę szuflady i  może troszkę ubrań, a ogólnie mam super porządek. No i tu się jednak deczko rozminęłam z prawdą. 

 

Zaczęłam oczywiście od szuflad: siedem szuflad, w tym ta z lekami, uświadomiły mi, że żadna ze mnie minimalistka. Następnie pozbyłam się 30 sztuk ubrań (znoszona bielizna, ostatki poliestrowej garderoby, itp.). Pokój syna to była kopalnia "skarbów". Po trzech dniach na "liczniku" miałam już 230 rzeczy (licząc drobne papiery jako jeden):

30 - zniszczone ubrania

70 - niepiszące i przerywające długopisy, nietemperujące temperówki, rozmazujące gumki, plastikowe i gumowe zabawki (sama drobnica), wreszcie zeszyty sprzed kilku lat. Przy okazji znalazłam zatyczkę do pen drive'a, starą grę, puste pudło po złożonym robocie, ale też kilka piszących piór i długopisów, jeden fajny notes. 

100 - poszły stare zakładki, jakieś bliżej nieokreślone dupersztyce, karty klubowe, karty rabatowe.
No i... dużo muzyki i filmów. Na cd, kasetach, dvd. Część oddaję (te lepsze odłożyłam), a część, np kasety przegrywane dwadzieścia parę lat temu idą pa pa.

30 - suche kwiaty (tylko przyciągały tony kurzu), plastikowe sztućce (skąd?!), stara zepsuta i zdekompletowana sztuczna biżuteria, wsuwki bez kuleczki (już nigdy nie wyrwą mi włosów!), pudełko po kalendarzu lego, kartki okolicznościowe, kredki i flamastry (oddane), instrukcje obsługi, duże etui do płyt CD, resztki pióra wiecznego, które mi popękało, puszki po ciastkach, ozdoby halloweenowe, popękana i zdekompletowana porcelana, reklamówka na kwiaty, drobnica (breloczki, etc.), zabawki pluszowe (oddane), zaschnięta plastelina, wizytówki, nieudane diy, kolejne papiery, stare gazety, menu, ulotki, xero, opakowania, zaproszenia, foldery, paragony, karty sim.

Nawet weszłam na strych i usunęłam z niego większość pudeł. 

W czasie porządków odkopałam pamiątki (pierwsze synkowe zabawki, moje ubranka do chrztu), dobry gramofon (który przytaskałam do drugiego pokoju i słucham Sinatry - chociaż w sypialni mam radiolę z gramofonem), dwie butelki własnoręcznie robionego wermutu (chyba z 8-10 lat tamu), fajne puzzle i stary kubeczek z krasnoludkiem.  

Resztę podzieliłam na odrębne kupki:

* do sprzedania (ubrania na vinted, książki na olx, kieliszki do wina na olx)

* do oddania (na olx, Uwaga, śmieciarka jedzie, do przedszkola i biblioteki)

* gabaryty i elektrośmieci

* śmieci (osobno plastik, zmieszane i papier)

Do przejrzenia mam jeszcze kilka pudeł. Sukcesywnie także dodaję rzeczy na Vinted (jako Yarn Heart). Rzeczy do sprzedania/oddania pewnie będę wystawiała do maja, bo dość tego dużo. 

Przy tym całym porządkowaniu taka mnie smutna refleksja naszła.  Ile człowiek nagromadzi! Nawet nie rzeczy specjalnie wartościowych, co takich zupełnie randomowych. Obrastamy tym, oblepiamy się. Myślałam, że mam mało. Mało kosmetyków, mało ubrań, mało butów. Ale ta mnogość rzeczy, które już usunęłam i które mam w planach oddać czy sprzedać to jakieś nieporozumienie. Niektórych rzeczy moje oczy nie oglądały nawet kilka lat, i nawet za nimi nie zatęskniłam. Wręcz byłam zdziwiona, że jeszcze je mam!

Plus jest taki, że kupuję naprawdę mało. W tym roku pudełko na chusteczki higieniczne do łazienki, ramki do rycin i siedzisko na krzesło. W planach mam jeszcze pudełko na patyczki do kompletu, oraz nowe sitka do cukru pudru. 

Bierzecie udział w wyzwaniu? Jak u Was z minimalizmem?  

Share:

2 komentarze:

  1. Ja takie przeglądy urządzam co jakiś czas, w sumie kilka razy do roku, rozdzielone na poszczególne pomieszczenia. Gromadzimy straszne ilości rzeczy, w ogromnej większości niepotrzebnych. Staram się uczyć dzieci nie kupować rzeczy zbędnych, uwrażliwić je na pewne sprawy.
    Mimo tych dość regularnych selektywnych przeglądów szaf, nadal mam sporo rzeczy. Myślę, że do tysiąca dobiłabym w jeden weekend. Ale od jakiegoś czasu kupuję mniej i bardziej rozsądnie.
    Przy następnych PORZąDKACH z ciekawości policzę ile to sztuk poszło pa pa.

    Pozdrawaiam noworocznie,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też dość regularnie robiłam takie porządki, ale ostatnio chyba tylko "obrastałam".

      Usuń