Szalik na drutach

Robiłam go półtora roku, he he. No i w końcu jest! Ma ponad dwa i pół metra. Włóczka Gazzal Baby wool w kolorze bordowym. Taki sam kolor, jak w przypadku mojego profilowego beretu. Druty 4,5, szydełko 3.



 Teraz czekam na przesyłkę - i zaczynam pasujące rękawiczki ;)

Share:

Kordonkowe-love

W kwietniu zamówiłam sporo kordonka - Aria 5. Bawełniany, nie za cienki, śnieżnobiały. W sam raz do domowych projektów. Używam starego szydełka, które dostałam od mamy; nie umiem robić szydełkami akrylowymi po strasznie skrzypią, wolę metalowe (drewnianym ani bambusowym jeszcze nie robiłam, ale przypominam sobie, że dość grube szydełko mama dostała od taty - wystrugał po prostu z kawałka drewna). Szydełko ma oznaczenie C.F.I 8, czyli 0,9 mm w dzisiejszej klasyfikacji. 

Zaczęłam robić zawieszki i dokończyłam firanki do wewnętrznych drzwi. Blokuję na kawałku styropianu, a żeby zachowało kształt psikam lakierem do włosów (eksperymentowałam z krochmalem, ale straszny kicior mi wyszedł i robótka stała jak polana betonem).


Zawieszka, którą dostała moja mama na Zajączka.

Jak widać, spodobało mi się robienie zawieszek ;)

Firanki z chwościkiem (jak ja lubię słowo "chwościk";)

W międzyczasie zbieram pomysły na zazdrostki do kuchni i na kapę na łóżko, a także duże łapacze, bo kupiłam także kółka. 

Na moim Insta możecie zobaczyć, że schematów nie drukuję, tylko je... przerysowuję. Potem wykreślam ołówkiem rządki, żebym nie zrobiła dwa razy tego samego (i rysuję strzałki, z której strony "jadę" z robótką).

 

Share:

Przemalowany rönnskär

W poprzednim poście wspominałam o zamówieniu regału rönnskär z Ikei. Od tamtego momentu wiele wody w rzece upłynęło. Czas po świętach był dla nas mało łaskawy: przeszliśmy covid, zmarł również tata męża. 

Teraz mamy w domu dosłownie demolkę, bo jesteśmy w trakcie remontu generalnego. Postępy pokazuję na stories na Insta. 

Nie dokucza mi już ból stawów (w kwietniu byłam w trakcie kilku robótek, ale covid "padł mi" między innymi na stawy, które dość długo mnie bolały). Dzisiaj skończyłam sweterek z Phildar i część zazdrostki, a jutro może podłubię firanki do mojej nowej kuchni.

Farbę pewnie poznajecie - to mój ulubiony zgaszony błękit z Duluxa. Efekt przerósł moje oczekiwania. A w połączeniu z kocykami i poduszkami to już w ogóle bajka, że tak nieskromnie przyznam.




Share: